Jak nie zrobić z siebie idioty?

frozen___queen_elsa_7_by_lolilpo-d7955us

jak myślisz o sobie – tak jesteś odbierany. Bohaterka Elsa myśląc o sobie źle- izolowała się od świata.

  „Ale ze mnie idiota, mogłem Ci wysłać te zdjęcia od razu!”– usłyszałam ostatnio zmitygowany żart znajomego. No, idiota z Ciebie zaiste. Choćby dlatego, że tak myślisz o sobie.       A może nie myślisz? Jak to jest, że tak często używamy słów, które są negatywne – o nas samych? Nie dosyć nam zła na świecie? Głodu, chorób i nieszczęść, to jeszcze i sobie dokopiemy by się lepiej komponować w obrazku dołującej rzeczywistości? Wkurza mnie to, wiecie? Wkurza mnie to, że ludzie idą na łatwiznę i zamiast zrobić ze sobą coś konstruktywnego, to wolą uciekać w podobne wyjaśnienia: „Oj, ale ze mnie głupek, mogłem zrobić to od razu” „No, widać, że jestem blond…”       Ja sama tak mówiłam, najczęściej używając wytrychu blondynki. I wiecie co? Miałam z tego zyski. Ułudne zyski.
bycie blondynką jest... blondynistyczne!

bycie blondynką jest… blondynistyczne!

Zyskiwałam np. nerwowy chichot słuchaczy. Mi się wydawało, że rozładowuję atmosferę i jestem przystępniejsza, gdy tymczasem niejeden słuchacz z politowaniem pomyślał: „żal”. Zyskiwałam wymówkę dla samej siebie. Jestem blond i choćbym się starała, wyjdzie jak zwykle. Dobre usprawiedliwienie, prawda? Jestem blond, wiec tego nie opanuję, przekręcę instrukcję. Taki wytrych stereotypem. A jaki wygodny! Zyskiwałam aprobatę – ludzie bardziej mnie lubili. To znaczy – mi się wydawało, że bardziej mnie lubią. Tym czasem przecież nie siedzę w ich głowach i nie wiem tak naprawdę, co o mnie myślą. Wiem jedno – ja o sobie myślę… źle. Z przymrużeniem oka, ale dającym przestrzeń na wycofanie, a nie krok do przodu. Nie lubię tego. Zyskując, traciłam w swoich oczach. Co zyskuje cała rzesza pozostałych samozwańczych „głupoli”? Nie wiem – rozbawienie sąsiadów z blokowiska, status niewymagającej roli w grupie, możliwość podkreślenia swoich wad i zrównanie poziomu do towarzyszy? A może tylko rozładowanie nerwów? Czytam ostatnio rosyjską fantastykę z cyklu Ночной дозор. Autor (S. Łukanienko) na przykład użył rewelacyjnego zobrazowania negatywnych myśli – konkretnie przeklinania kogoś. Opisał to jako rzucanie przekleństwa, które tworzy niewidzialny wir (inferno) dołujący człowieka, którego się przeklina. I ten wir wysysa wszelkie siły z ofiary lub też sprowadza na nią nieszczęścia. Co ciekawe, taki wir można przyciągnąć złorzecząc na siebie.  
day-watch

Partole – S. Łukanienko

Zastanówmy się, czy nie ma to przełożenia na życie. Jeżeli świadomie mówię o sobie źle to: a). Albo się godzę z tymi słowami i mówię tak, bo tak myślę, albo b). z jakichś względów przyzwyczaiłam się tam myśleć, lub też c). czuję się bardziej lubiany i akceptowany, podobny do innych gdy tak mówię d). to tylko słowa przez które pokazuję dystans do siebie. Jeżeli jesteśmy w punkcie a). to sami sobie podcinamy skrzydła nie wierząc w to, co możemy osiągnąć. Jak mawiam o sobie, że jestem nieudacznikiem to nim pozostanę zatruwając przy okazji życie bliskich. Zwróćmy się ku sytuacji b). – nie myślę tak o sobie, ale od lat tak się mówi więc i ja tak będę mówić. Ok, a co z nieświadomym ja – z głębszą jaźnią, duchową? Osoba religijna określająca się jako ułomna? Przecież jest dziełem bożym! Na obraz swojego Stwórcy! Jak może myśleć o sobie per idiota i mówić, że Bóg jest doskonały?! W przypadku osoby niewierzącej – odwołam się do poznawczej struktury mózgu – gdy często słyszymy komunikat, uznajemy go za prawdziwy. Gdy umysł „słyszy” jak beznadziejny jesteś, dostosowuje swoje kreowanie rzeczywistości do barwy tego komunikatu. „Ludzie zaczną mną gardzić. Nie będę miał fajnych znajomych, nie utrzymam porządnej relacji”. A Tobie się wydaje, że to tylko niewinne słówka… 😉 W przypadku c). mam do powiedzenia tylko jedno. Jeżeli ludzie, którymi się otaczasz, wolą Ciebie „idiotę” od Ciebie prawdziwego i ciekawego – to czy warto trwać w tym towarzystwie? Najczęstsza sytuacja to d). Niewinne słówka – jak mogę nimi zrobić sobie krzywdę? Jak zauważył Michał A.A.- Po prostu lubię się śmiać z siebie. I to jest zdrowe, pod warunkiem, że przy każdej ” wpadce” nie powtarzasz podobnego komunikatu. Śmiać się z siebie można też nie deprecjonując własnej wartości, np. obracając sytuację zaistniałą w humoreskę. W gag. W żart. W ciekawe porównanie lub metaforę. A nie biorąc wszelkie niedoskonałości na własne, zmęczone barki. Czemu jest to niebezpieczne? Słowa, które wypowiadamy przetwarzane są przez lewą i przekazywane do prawej półkuli, która rzutuje je na nasza rzeczywistość. Tylko, ze ta prawa półkula „nie rozumie” żartu. Nie łapie zaprzeczeń. Jeżeli myślimy o sobie źle, rzeczywistość którą prezentuje nam nasz mózg również jest niewesoła. Znam człowieka, który mimo wspaniałych cech, wiecznie nie może sobie ułożyć życia. I powtarza sobie codziennie, że wszyscy są od niego lepsi, ciekawsi, inteligentniejsi. Że nadaje się tylko do picia piwa. I ujście swojemu stresowi daje poprzez żarty typu ” ale ze mnie półgłówek!”.  Jako psycholog nie powiedziałabym, że ma dystans do siebie. Albo może miał, ale dawno go zatracił, dając wiarę własnym słowom.   Zastanów się, jakie Twoje powiedzonka Ci służą, a które z nich są zasłyszanymi stwierdzeniami, których nie chcesz sobie przypisywać. Do słyszanych przeze mnie należą:
  • Nigdy się nie nauczę
  • Jestem za stara
  • Ale ze mnie idiotka
  • Głupol jestem, no nie?
  • O mój barani łeb!
  • Jak na blondynkę przystało, jestem…
  • Ja i moja tępa łepetyna!
  • Gdzie ja mam moją pustą głowę
  • Jestem beznadziejny
  • Ja bez tych idiotów życie bym straciła
  • Nie nadaję się do niczego
  • Z Każdym jest coś nie w porządku
  • Nie mam zdolności do tego
I o innych:
  • Ludzie powariowali!
  • Beznadziejna rzeczywistość
  • Koszmar na łez padole (o swoim mieszkaniu)
CO możesz zrobić?
  • Słuchać siebie i wyłapywać takie „smaczki”.
  • Poprosić przyjaciela, by zwracał Ci dyskretnie uwagę w przypadku takich wypowiedzi.
  • Lub możesz tak znieważać siebie nadal ujmując sobie siły, wiarygodności, zaufania (do siebie).
Najsmutniejsze jest tylko to, że jak Ty nic z tym nie zechcesz zrobić, to nikt nie zrobi. A bycie idiotą we własnych oczach to łatwy, ale czy dobry motyw przewodni w życiu? queen_elsa_png_frozen__by_ninetailsfoxchan-d6xayrt

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress