Co ty właściwie robisz? O Graphic Recordingu

Co Ty właściwie robisz?  Trudno to nazwać sztuką. Nie jest to do końca ani malowanie, ani robienie notatek. Za dużo w tym przemyślanego układu na spontaniczne gryzmolenie i nie do końca jest to uniwersalnie czytelne dla każdego odbiorcy.IMG_20150914_0002 (3) Co to właściwie jest? Za górami i lasami, na Zachodzie, określane to jest hasłem GRAPHIC RECORDING. Czyli… nagrywanie graficzne. Wizualne. Rozpisywanie obrazów. Na żywo podczas słuchania/oglądania wystąpienia. Albo po przyswojeniu nagranego materiału. Gdzie to się robi? A gdzie tylko jest coś ciekawego do uchwycenia: ). To może być webinar, spotkanie biznesowe lub szkolenie produktowe. Wystarczy odrobina przestrzeni na wygodne rysowanie i gotowe!IMG_20150914_0001 (3) Kto na tym zyskuje? Chciało by się powiedzieć, że klient, prawda? Ale nie. Zyskuje osoba, która uczestniczy w wydarzeniu – dostając kopię pracy podsumowującej najważniejsze punkty. Zyskuje organizator, bo zatrudniając grapic recordera/facylitatora ( swoja drogą – ładna nazwa), podnosi prestiż eventu. Zyskuje rysownik – bo sprawia to dużo uciechy i pozwala ćwiczyć pracę w dużej koncentracji. Wszyscy jesteśmy zwycięzcami ; ). Czy to jest trudne? Nie, podobnie jak latanie. Wystarczy jednocześnie słuchać i planować, oraz rysować nie tracąc głównej puenty. Dobierać kolory tak, by stanowiły spójną całość, a nie rozpraszały oglądającego. Nie gwiazdorzyć pracując też na scenie. Aha, i jeszcze nie pogubić mazaków. Ostatnio bardzo podrożały.mala1 Ile czasu zajmuje takie rysowanie? To zależy. Można robić notatki na żywo – wtedy jeśli mówca mówi 2 godziny – rysuję 2 bite godziny i „nie ma zmiłuj”. Jeżeli zaś dostaję zlecenie na ilustrację nagranego materiału – mam tyle czasu, ile sama na to zaplanuję. Zwykle taka praca wynosi od 2 do 4 razy dłuższego czasu, niż czas trwania rysowanego materiału. Czy są reguły GR?IMG_20150830_0001 (2) Są pewne triki, które pozwalają rysować słowa coraz sprawniej. Dużo ćwiczę, by nie stracić swojej kreski i lepiej organizować przestrzeń. Sama pracuję nad czcionkami i stylami obrazu. Zostawiam jednak bardzo dużą przestrzeń intuicji (czyli wszystkiemu, czego chcąc nie chcąc nauczył się mój mózg przez ostatnie 28 lat) i po prostu daję się prowadzić cieniom, liniom i kształtom. Jakie są minusy tego wymarzonego zajęcia? Wymarzonego – bo robienie czegoś dającego frajdę, nie jest pracą. Jest jednak wymagające. Pochłania sporo energii. Musztruje uważność. Po wykonaniu 3 prac wielkoformatowych czuję się potwornie zmęczona. Dlatego lubię przeplatać duże i małe formaty plakatów. Poza tym – jeżeli pracuję na stojąco – nie ukrywajmy – po całym dniu tuptania w miejscu z rozkoszą oddałabym się w ręce masażysty stóp. Po ostatniej konferencji nie czułam nóg, w sumie nie wiem czemu. Przecież od czasu do czasu przycupnęłam na bocznym krzesełku… Oprócz bólu nóg i zmęczenia, jest jeszcze jedno. Wszechpanujące kolory, które czasem panoszą się także na ubraniach. Nie zawsze bywają odpieralne. Wbrew pozorom, niewiele osób zetknęło się w Polsce z tą formą pracy, więc kolejną trudnością może być tłumaczenie ludziom, czym jest GR i jak nim pracuję-stąd pomysł na krótkie wyjaśnienie. Ostatnią barierą do pokonania, są moje własne przekonania. Nie ma, że nie umiem. Że inni robią to dłużej i lepiej. Że nikt tak nie szaleje z kolorami. Po prostu to zrobię najlepiej, jak potrafię i będę się dobrze bawić : )! I coś na koniec.mal2 Do robienia GR nie trzeba umieć malować. Ale trzeba mieć konkretne nastawienie. Choćby na „wystarczająco dobry obraz”, a nie perfekcyjny. Perfekcjonizm  jest zabójczy, bo nie tylko osłabia pewność siebie, ale i kradnie czas na GR. Skupiając się na szczegółach, tracisz  z oczu większy obraz – jak w życiu. Miej odwagę zawsze dostrzegać big picture:)

Agatamala3

         

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress