Co daje wy-/zmiania? Educational Tools exCHANGE

11030534_392588294262624_3710071817450188485_n„Właściwie to nie rozumiem, co tu robisz. Jesteś trenerką, znasz te narzędzia i prowadzisz takie same szkolenia. Dziwię się, że tu jesteś” – usłyszałam od jednego z Hiszpanów podczas projektu wymiany narzędzi trenerskich w Zakopanem. I ja też się zdziwiłam. Konkretnie tym, jak bardzo ten projekt wyszedł poza moje oczekiwania i jak wiele na nim skorzystałam.

Grupa 24 osób z 6 krajów spotkała się na tydzień, by uczyć się w praktyce stosowania metodologii pomocnej w projektowaniu szkoleń. Uczestnicy w wieku 17-76 lat całe dnie spędzali na warsztatach i tworzeniu planów przyszłej międzynarodowej kooperacji.

11351279_10207251366949481_2851723346678996265_n

A w tym wszystkim ja, każdego dnia odkrywająca nowe powody do zachwycania się wartościami dodatnimi spotkania. Co z tego, że trochę padało i siłą rzeczy siedzieliśmy kilka dni pracując w piwnicy… To była bardzo piękna piwnica swoją drogą;). Za nic bym nie zrezygnowała z tego projektu, gdyż wyniosłam z niego znaczenie więcej, niż się spodziewałam.

10422154_10207251030261064_389775887937017748_n

    Przede wszystkim, najważniejsze było dla mnie to, co działo się pomiędzy prezentowanymi metodami. W ramach programu omawialiśmy i doświadczaliśmy metodologii Cosquillas, Simplicity, Study Circle, Design Thinking i wielu „przyokazyjnych” technik edukatorskich. Jednak to, co się działo podczas wspólnych posiłków, spacerów i wieczorów kulturowych dało mi najwięcej do myślenia.       Co można zyskać dzięki uczestnictwu w takim projekcie?
  1. Zmierzenie się ze stereotypami w myśleniu – większość etykiet, które mimowolnie pojawiały się w moich skojarzeniach, zostało bestialsko zdemaskowanych. Włosi okazali się być niezwykle skupieni na obecności i zadaniach, wyciszeni i uważni. Hiszpanie dali mi lekcję nieoceniania książki po okładce. Macedończycy – obalili wszelkie przekonania o mrocznych stereotypach dotyczących ich nacji, a Armenki pokazały jak nowoczesnym i zaawansowanym technologicznie i mentalnie państwem jest ich ojczyzna.
  2. Świeże spojrzenie na grupę szkoleniową. Wejście w skórę uczestnika i spojrzenie jego oczami to najlepszy nauczyciel. Każdy dobry trener powinien regularnie sprawdzać i testować swoje umiejętności edukatorskie. Środowisko międzynarodowe mobilizuje do przestawienia się na angielski (i do eksperymentowania z anglojęzyczną wersją siebie jako edukatora). Dopasowanie do tak zróżnicowanej pod względem oczekiwać grupy nie było prostym zadaniem. Z tym większą uważnością będę uwzględniała indywidualne potrzeby uczestników grupy. Trenerzy pokazali nam, jak robić to właściwie z poszanowaniem intymności procesu grupy.
  3. Uproszczone myślenie. Totalna redukcja zbytecznych upiększeń. Na projektach tego typu im prościej mówisz, tym lepsze efekty uzyskujesz. Nie tylko dlatego, że dla każdego z nas angielski jest językiem wyuczonym, a nie natywnym. Jest to świetna lekcja wyrażania i przekazywania skomplikowanych rzeczy w najprostszych słowach. Dla mnie ma to wpływ na warsztat trenera – nie może być przegadany, a jednocześnie tłumaczenie tematu ma być klarowne i zwięzłe. Jak to w życiu. Niby taka prosta rzecz, a jaka trudna w praktyce…
  4. Kontakty nieformalne i partnerstwa – okazuje się, że oprócz odległości i wieku – nie różni nas aż tak wiele. Rozmowa z prawie 76-letnią Armenką o historycznych podstawach kształtowania kultury państw po rozpadzie ZSRR nie przeszkadzała dywagować nad aktualnym hiszpańskim pucharem świata w piłce nożnej. A to wszystko tuż po wspólnym odegraniu przedstawienia teatralnego we włoskiej metodologii o polskich korzeniach.  Podwójny doktor nauk technicznych z Armenii współpracował z łotewskimi nastolatkami, a macedońscy działacze społeczni nie mieli kompleksów w dyskusjach z hiszpańskim specjalistą od brandingu. Co więcej, to właśnie osoby bez doświadczenia pracy projektowej wnosiły świeżą perspektywę. Szokiem pozytywnym było dla mnie, że można tak po prostu sobie ustalić, że za pół roku robimy projekt na Majorce… Po prostu, bo możemy i wiemy, że jest potrzebny by wprowadzić realną zmianę. Mnogość tematów pokazywała zarówno różnorodność naszych zainteresowań, jak i rysowała wspólną płaszczyznę porozumienia.
  5. Zobaczenie siebie w nowej roli. Zawodowo, ale i prywatnie. Słuchając swoich słów i mierząc się z ograniczeniami, doświadczałam ciekawych wrażeń. Z jednej strony obserwacja, z drugiej przejmowanie inicjatywy. Autoanaliza z przymrużeniem oka. Utwierdziłam się w przekonaniu, że prowadzenie warsztatu w języku angielskim wcale nie jest tak trudne czy straszne, jak może się wydawać. Zwłaszcza w tak otwartym środowisku. Nie jestem jeszcze na takim poziomie, by dosłownie wszystko literalnie przetłumaczyć na angielski – poza tym, sposób myslenia w innym języku ma wpływ na wypowiedź. Zauważyłam, że mówiąc w innym języku jesteśmy jakby nieco innym człowiekiem. Nawet ton głosu delikatnie się zmienia. Takie zatrzymanie się i zrewidowanie siebie jako osoby to niesamowite wybicie z codziennej rutyny.
  6. Dojrzałość pozwala na luz. Ogromne wyczucie organizatorów przejawiało się między innymi w dopasowaniu do potrzeb uczestników. Z jednej strony mieliśmy mnóstwo aktywności, z  drugiej – w harmonogramie pozostawało miejsce na elastyczne dopasowanie do aktualnego stanu grupy. Plan nie był realizowany w stylu „bo tak”. Wszystko miało swoje uzasadnienie. To nie uczestnicy musieli się dostosować do zajęć, tylko zajęcia były dobrane do uczestników. Taka zmiana perspektywy organizowania szkolenia jest dla mnie bardzo cenna. Bo oczywiście, o tym się pisze w mądrych książkach. A i tak większość trenerów uparcie realizuje to, co sobie założyła. A tutaj doświadczyłam nie tylko efektywnej nauki, ale i mądrego luzu. Ważne.
  aaNie trzeba wyjeżdżać na projekty międzynarodowe, by doświadczać siebie w takiej plejadzie osobowości. Mamy to na co dzień podczas kontaktów z bliskimi czy mniej lub bardziej znajomymi osobami. Może po prostu łatwiej zobaczyć takie rzeczy gdy się wyjedzie z domu? Spotka zupełnie (na pierwszy rzut oka) innych ludzi, którzy powiedzą, napiszą lub narysują to, co o tobie myślą? Może czasem potrzeba po prostu usłyszeć „good job”, bo za bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do stereotypowego polskiego „nieźle, choć mogło być lepiej”. Na ile kontakt z osobami spoza naszego kręgu kulturowego może być wzbogacający i czego może nas nauczyć? Coś mi się wydaje, że jeszcze wrócę do tego tematu. I do tak wyjątkowego miejsca jak http://www.aparthotelkrokusy.pl/ u podnóża śpiącego rycerza- Giewontu. A na razie biorę się za rozpakowanie walizki. Czas pozbyć się nie tylko zbędnych ograniczających myśli, ale i wprowadzić proste zmiany powymianowe w swojej codzienności.   Still in touch!:) Agata

picjumbo.com_HNCK5369

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress