Blond in Japan – część 1

podróże.gazeta.plKochani, po dłuższej przerwie związanej ze zmianą statusu cywilnego i podbojem drugiego końca świata wracam do Was wpisem pełnym praktycznych ciekawostek. Jednym z pierwszych pytań, jakie dostaliśmy po powrocie z podróży poślubnej było oryginalne: Jak pachnie Japonia?
DSC01305

drewniane tori strzegące świątyni

Japonia pachnie tradycją. I paradoksami. Sąsiadującym zwyczajnym życiem z artystycznymi ekstrawagancjami. Japonia pachnie zupą rybną i 80%  wilgotnością (gdzie optimum dla przeciętnego zjadacza chleba to 40-60%).  Pięknie pachnie Ocean Spokojny. Ale najprzyjemniejsze są wilgotne od ciepłego deszczu bramy Tori przed buddyjskimi świątyniami.         Jaki smak jest najlepszy w Japonii?
MINOLTA DIGITAL CAMERA

zupa misio

Najlepsza jest zupa misio. Właściwie miso, ale misio lepiej brzmi. Przepyszne są cukierki liczi obtaczane w soli i cieniutkie płatki do żucia zmieniające smaki w zależności od długości przeżuwania. Słodka fasola jako nadzienie smakołyków i lody o smaku wasabi. To był hit:).  
natto211

ciągnąca się sfermentowana fasolka

Jaki smak jest najgorszy? Najpaskudniejsze są sfermentowana słodka fasola natto i pomarszczone czereśnie które przewyższają swoją goryczą nasze rodzime aronie. A wyglądają tak niewinnie…    
DSC00235

oprócz krakersów -pełne luksusy – jedzenie, słodkości i wino bez ograniczeń. Tak to można lecieć na ten koniec świata;)

Zacznijmy jednak od początku… Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy poszli na łatwiznę, toteż pierwszą podróż jako małżeństwo wybraliśmy w porze deszczowej. O tego konsekwencjach mieliśmy się wkrótce przekonać.  A na złość meteorologom prawie cały czas towarzyszyło nam słońce, od czasu do czasu kamuflujące się za zdradliwymi chmurami. Przemierzyliśmy trasę Tokio- Hakone-Kioto-Osaka. Sam lot trwał zaledwie 12 godzin. Wylecieliśmy o 10.30 czasu polskiego, wylądowaliśmy w stolicy o 7.30 czasu japońskiego. Cóż to dla nas, tylko 7 godzin różnicy! Przygodę rozpoczynamy od dawnego Edo, a obecnie

Tokio – największe miasto świata

tokyo_skyline_day_02jpg

Powierzchnia to 2188 km kwadratowych (jest tylko ponad 4 razy większe od Warszawy (517km)). Tylko, że  w Warszawie mieszka nieco ponad 1,7 miliona, a Tokio ma prawie tyle mieszkańców, co Polska.  Zgodnie z danymi ONZ-32,5 miliona.         Co rzuciło nam się w oczy na początku?
  • Roślinność – niby taka jak u nas (poza bambusami i upiększonymi bonsai autostradami).03_Leopold Fiala_Architecture_Tokio_1100
  • Samochody – nieco spłaszczone po bokach i skrócone, czasem z lusterkami zamontowanymi na przedzie maski
  • Wszechobecne ukłony.Kłaniają się wszyscy – od sprzedawcy w podmiejskim sklepiku z rybami po dyrektora 4 gwiazdkowego hotelu. Istnieje kilka rodzajów ukłonów. My poznaliśmy 3 Ciekawych savoir-vivre ukłonów w Japonii odsyłam do Mariusza http://orientalem.pl/artykuly/savoir-vivre-w-japonii-uklony-i-adresowanie/
  • Mosty – majestatycznie przecinające zatokę. Niektóre z nich wielopoziomowe – okalały spokojne wody swoimi solidnymi ramionami.
  • Brak bilbordów i reklam na budynkach w nieturystycznych dzielnicach! To był szok. Doskonale wyeksponowana architektura miasta bez kolorowych tabloidów była zaskakująco przyjemna dla oka. Nawet gdy mijaliśmy place budowy nie dostrzegliśmy banerów wykonawców – tylko zwykłą szarą siatkę ochronną wtapiającą się w ściany powstającej budowli
 
DSC00419

kable są wszędzie…

O Tokio można długo i namiętnie, ja skoncentruję się na tym, co widzieliśmy tylko pierwszego dnia. Zakwaterowawszy się stwierdziliśmy, że warto rozejrzeć się w okolicy.  Po zapoznaniu się z majestatycznymi koi z żalem rozstaliśmy się z klimatyzowanymi salonami hotelu wyruszając na obiecujący spacer.
ryby koi

ryby koi o pięknej symbolice

Wypatrywaliśmy tych wszystkich wspaniałości o których czytałam od tygodni. Jednak pierwsze co zobaczyłam podczas spaceru to… koszmarne okablowanie. Kable są wszędzie. DSC00416Z Uwagi na mniejsze napięcie (100 V) kable te są grubsze, zawieszone tuż nad ziemią. Przypomniały mi się widokówki z Rumunii. Rozumiem, że z uwagi na częste wstrząsy linie energetyczne musza być solidnie zamontowane, ale to… dało mi do myślenia. W końcu estetyka jest bardzo wysoko na liście cenionych wartości. Doszłam do wniosku, że widocznie dla tubylców wpisuje się to w jakiś tajemniczy sposób w ogólnie hołubioną harmonią. Niech i tak będzie.           Kolejną rzeczną na którą zwróciłam uwagę były zwrócone ku nam mordercze miny mijających nas starszych  Japonek. Dopiero po chwili zorientowałam się, co było przyczyną ich ewidentnego zgorszenia. Otóż wędrując uliczkami Tokio wraz z mężem trzymaliśmy się za ręce. W Japonii okazywanie uczyć w miejscach publicznych nie jest dobrze widziane. Fakt, że turystom wybaczane jest takie nietaktowne zachowanie, jednak trudno było mi przejść obojętnie wobec tego nieco zabawnego zmieszania starszych tokijczyków.
taki tam...ratusz

taki tam…ratusz

kolejki do pociągu. Paweł wtapia się w tłum.

kolejki do pociągu. Paweł wtapia się w tłum

Nasz pilot przygotował nam wiele niespodzianek. Między innymi nadprogramowo zabrał nas na doskonały punkt widokowy – a jednocześnie tokijski ratusz. Już po wejściu na peron kolejki miejskiej poczuliśmy, że coś jest nie tak. Gdzie te opisywane tłumy tłoczących się pasażerów wyglądających pomocnych dłoni upychaczy? Podjechał pociąg. Czekający w milczeniu sami!!! ustawili się w kolejkę na wyznaczonych na peronie miejscach i w zadziwiającej ciszy wkraczali w zapraszającą otchłań i tak już tłocznych wagoników. W środku jedynym odgłosem były komentarze na temat jazdy…po polsku. Japończycy używając publicznych środków transportu zachowują ciszę. Najczęściej śpią lub czytają (bez żadnego skrępowania także „świerszczyki”). To rzeczywiście przejmujące uczucie – znaleźć się w zamkniętym długim wagoniku w którym każdy(!) szanuje spokój współpasażerów.
ratusz

widoki z ratusza

     
ratusz 2

inne widoki z ratusza

               
DSC00552

na bosaka

DSC00564

szwedzki stół dla Polaków w japońskiej restauracji

Pierwsza kolacja i od razu miłe zaskoczenie – trafiliśmy do japońskiej restauracji podzielonej na boksy odgradzane drewnianymi ściankami. Przed wejściem do takiego boksu należało zdjąć obuwie, które już po chwili skrzętnie układane było w specjalnych schowkach przez obsługę. Dlaczego w toaletach w restauracji nosi się specjalne kapcie? Skąd gotowość do wieszania marynarek? Co najchętniej jedzą Japończycy? Ko jest ostatnim gościem tych lokali? O tym w kolejnych wpisach. Trzeba sobie dawkować tę niesamowitą kulturę… Po tej ciekawej eskapadzie i oswojeniu się z upałem,  po kolacji wybraliśmy się posmakować „życia nocnego”…
DSC00554

w każdym boksie obowiązkowe wieszaki na marynarki

DSC00565

cały tydzień jemy pałeczkami

 
DSC00576

sakeeee

 
shibuya-crossing

przejście dla pieszych -skrzyżowanie shibuya

  2,5 tysiąca osób brnie każdorazowo przez przejście dla pieszych w ciągu kilkunastu sekund? To jest możliwe. Mało tego – dzieje się każdego dnia na najsłynniejszym skrzyżowaniu świata. W godzinach szczytu z przejścia przy stacji Shibuya korzysta kilka tysięcy osób i to jednorazowo (na zielonym świetle)!
DSC00632

wystrój typowej japońskiej knajpki (podobno)

Oprócz eleganckich butików, kawiarni i restauracji z każdego zakątka świata, sklepów z najprzedziwniejszym asortymentem – w magicznie kolorowych zaułkach kryją się perełki rodem z japońskiej kultury – hotele miłości. Japończycy w większości charakteryzują się zdystansowaniem w kontakcie. Wynika to z ich postrzegania kultury osobistej i dobrych obyczajów. Taki… obserwowany przez gaijinów (gajdżinów) chłód emocjonalny widoczny jest nie tylko w relacjach rodziców z dziećmi (nie widziałam przytulanych czy niańczonych szkrabów). Pary na ulicy nie powinny okazywać sobie uczuć, hotele miłości stają się więc azylem japońskich uczuciowych uniesień. Jest jeszcze kilka innych powodów – mieszkania Japończyków na ogół są małe i tłoczne (mieszka się gromadnie  toteż towarzystwo zapyziałej ciotki z trzeciego pokolenia podczas codziennych posiłków nie dziwi), cienkie ściany nie tłumią w sposób pożądany dźwięków spędzania ze sobą czasu (po co przeszkadzać sąsiadom, to niekulturalne). Summa summarum najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług hotelu ze specjalnie zaaranżowanym wnętrzem. Nikogo nie powinno dziwić urządzenie pokoju w stylu paryskiego poddasza z widokiem na Wieżę Eiffla (ciekawostka – Tokio posiada własną wieżę Eiffla-東京タワ- Tōkyō Tawā), czy też obrotowym łożem w pirackim statku z wmontowanym karaoke …
christmas-love-hotel-1

święta cały rok – reklama hotelu miłości

Hotele miłości są prześliczne. Ich kiczowatość i pretensjonalność ma swój urok – z ciekawości odważyliśmy się do jednego z nich zawitać (Love Inn). Tak. Nazwy też mają urocze – Love Hotel, Leisure Hotel, Fashion Hotel, Boutique Hotel…  Nie jest oczywiście wprost powiedziane, w czym specjalizuje się dany hotel. Choć i tak każdy gdy widzi nieodłącznie wpisane w szyldy serduczka wie, o co chodzi. Tym bardziej, że w takim hotelu możesz „stay”(zostać na noc) – lub tylko „rest”  (odpocząć). Znaleźliśmy się w zacienionym korytarzu na którego ścianie połyskiwały podświetlane częściowo zdjęcia zajętych pokoi. Recepcjonista bardzo dyskretnie (byśmy przypadkiem nie poczuli się zauważeni) odchrząknął zza przepierzenia. Normalnie nie powinien nas widzieć, a my jego – pełna dyskrecja wyrażona subtelnym zapłaceniem karta i wręczeniem klucza do wybranego pokoju. Bez twarzy, bez tożsamości, bez zobowiązań. Temu recepcjoniście już jednak chyba było wszystko jedno, bo każdy pokój na tamtą chwile był zajmowany. Nie skorzystaliśmy z krzeseł ustawionych w poczekalni. Poszliśmy dalej.   Jak wyglądają pokoje? Kilka przykładów poniżej:
1256319417_81b3f625a9_b

odrobina luksusu dla spragnionych egzotyki

Pirate-ship-bedroom-design

gdy ktoś chce się stać piratem…

love_hotel_pix_01

dla mniejszych i większych żeglarzy

             
TheLoveHotel_RickHall

obowiązkowo jako wystrój wnętrza – hello kitty!

tokyo-love-hotel-03

na konika! jako element stylizacji pokoiku love hotelu

                Ze stacją Shibuya oprócz tych wszystkich wspaniałości, sąsiadowania Armaniego  z ubogimi wręcz straganami rybnymi, wiąże się jeszcze jedna ważna ciekawostka – historia pieska Hachikō, który przez 10 lat po śmierci swojego właściciela nadal na niego czekał przed stacją.  W Japonii nazywany chūken Hachikō (忠犬 ハチ公), czyli wierny pies Hachikō. Do dziś jego pomnik z brązu (również po przejściach) przypomina o przywiązaniu, lojalności, więzi między profesorem i jego psem. Jest też jednym z ulubionych miejsc spotkań młodych Japończyków. Odsyłam do brytyjskiej ekranizacji tej historii http://www.filmweb.pl/film/M%C3%B3j+przyjaciel+Hachiko-2009-449935.
DSC00723

Blond in Japan

 
DSC00614

kramiki rybne…podejrzewam;)

               
DSC00760

moda?

      Niebieskie włosy od czasu do czasu, trampki na 10. centymetrowej koturnie, buty za duże o kilka rozmiarów to kilka z wielu sympatycznych akcentów tokijskich ulic. Lubimy eksperymentować – zdają się krzyczeć stylizacje tamtejszych nastolatków. To nie jest tak, że wszyscy szaleją na punkcie kreowania swojego oryginalnego wizerunku. Większość tokijczyków jest bardzo do siebie podobna. Cicha, zaganiana, nie wychylająca się z szeregu. To wartości, które są cenione w tym świecie. Mam wrażenie, że większość przekonań o Japonii zaczerpniętych z wyrywkowych informacji internetowych może w dużym stopniu odbiegać od rzeczywistości. Prawdę mówiąc w pierwszych dniach byłam trochę rozczarowana, że w legendarnych automatach można kupić głownie standardowe napoje (zamiast fikuśnych gadżetów typu używana bielizna nastolatek ) . Choć w kwestii odkrywania dziwów z drugiego końca świata wtedy jeszcze wszystko było przede mną… Na ulicach niewiele było mangi.  Byli za to wróżowie, plastikowe jedzenie i fale ludności.
DSC00515

plastikowe jedzenie przed restauracjami – wiesz co jesz

DSC00633

osławione automaty uliczne

     
 
DSC00711

wróżbita prawdę ci powie… a za zdjęcie jenów zażąda. Fotografowałam „na blondynkę”

DSC00777

kolorowo i romantycznie

DSC00602

Paczinko – narodowy sport Japończyków;)

                DSC00741     Ale o tym, co odkryłam w następnych dniach opiszę w kolejnym artykule. A będzie między innymi o gejszach, ceremoniale herbacianym, ślubnych kimonach i sesji dla ciekawskiego Japończyka.   またね( Mata ne ) – Na razie!:)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress